Warszawskie prezenty bez Syrenki czy Pałacu Kultury? Jak najbardziej. Na kilka dni przed świętami mam dla Ciebie kolejną część prezentownika: tym razem znajdziesz w nim podarunki finezyjne, szykowne albo smakowite, zawsze jednak – nawiązujące do miasta. Bez dosłowności vel łopatologii stosowanej;). Zobacz:

 

Apaszka „Miłość”

Spadiora

Skąd nazwa marki – Spadiora? To akurat historia i zabawna i taka, której byłam świadkiem. Dwa lata temu, w grudniu wybrałam się z koleżanką do Paryża. Chyba pod pretekstem jakiejś szałowej wystawy, ale też po to, żeby wstąpić do miejsc, na które nigdy nie było czasu, choć byłam w Mieście Świateł pewnie kilkanaście razy.

Było zatem dreptanie po katakumbach (rety, najdłuższa kolejka ze wszystkich miejscówek, do których się udałyśmy), oglądanie Filharmonii autorstwa Jeana Nouvela, wystawa w Centrum Pompidou i flaneuring prima sort.

 

Prezent pełen Warszawy Paryż

 

 

Na miejscu okazało się, że w tym samym czasie do Paryża wybrał się też mój znajomy Pan od Francuskiego, a także blogerzy Marta Lech-Maciejewska i jej mąż Janek działający jako Superstyler (których kojarzyłam tylko z sieci). I ci ostatni właśnie wybrali się do spa, pisząc w stories na Instagramie, że są to Spa Diora. Zaczęły się pytania: co to jest Spadiora?

I tak powstała nazwa marki jedwabnych apaszek. każda z nich ma swoją nazwę, która bierze się od niesionego przez nią przesłania. Jest więc i afirmacja kobiecości, za którą formą stoi przegrana bitwa z rakiem piersi i troska o czystość oceanów i DyleMadki pełne postaci, które… ciągną nas w życiu w dół.

 

 

Którą Ci zatem polecam i co wspólnego ma z Warszawą? Nazywa się „Miłość” i jeśli przyjrzysz się jej uważnie, możesz dostrzec inspirację bryłą Hotelu Europejskiego oraz pewien arcywarszawski motyw na murze. Jaki? Przyjrzyj się sam.

 

 

Alternatywą jest apaszka „Mój kraj”, czarno-biała bo… to kraj spowity smogiem. Tu też jest trochę stołecznych akcentów Apaszkę możesz zamówić w kilku rozmiarach, na stronie www Spadiora.pl albo w butiku HE w Hotelu Europejskim.

 

 

 

 

 

Herbata „Spacer po Warszawie” 

Five o’clock

Na spacer z przewodnikiem z oczywistych powodów Cię nie namawiam (choć jeśli spotkamy się spontanicznie, jak z jedną z moich sąsiadek, która równocześnie jest uczestniczką moich wykładów  i spacerów – nie widzę przeszkód). Możesz za to wybrać się na niego samodzielnie, polecam dla zdrowotności i dobrego samopoczucia.

A jeśli jesteś daleko – jest alternatywa na zimowe wieczory, które przecież zaczynają się już około 16. Jest nią pyszna herbata  „Spacer po Warszawie”, którą możesz kupić już za kilkanaście złotych w jednym z kilku sklepów Five o’Clock.

 

prezent pełen warszawy herbata

 

To dość słodki smak – znajdziesz w nim nuty wanilii, kawę i czekoladę. A jeśli dodatkowo pokusisz się o wynalezienie fikuśnego pudełeczka, radość obdarowanego będzie gwarantowana😉.

 

 

Sama herbata będzie smakować jeszcze lepiej, jeśli weźmiesz łyk po prawdziwym spacerze np. na oglądanie świątecznych iluminacji (a dzieje się w tym roku, szczególnie na skwerze przy Karowej). Zwłaszcza, gdy trafisz na śnieg. Wtedy będzie tak:

 

Niespodzianki od Hanki Warszawianki

Perfumy „Sense Warsaw”

Sense Dubai

 

O tym odkryciu wspominałam Ci już przed rokiem, ale że jest to zakup luksusowy, może dotąd jeszcze nie skorzystałeś. Teraz możesz to nadrobić.

 

 

Na Mokotowskiej, wśród butików polskich projektantów, klimatycznych galerii i najpiękniejszych… witryn jest i wyjątkowa perfumeria Sense Dubai. Minięcie się w drzwiach z którąś z polskich gwiazd jest właściwie pewne. Perfumerię prowadzi legenda polskiego biznesu, Nina Kowalewska-Motlik. Miejsce powstało z przekory.

Podróżująca do krajów arabskich z powodów biznesowych Nina przywoziła ze sobą do Warszawy perfumy, z których od stuleci słynie ta część świata. Tu na miejscu co i raz pytano ją, czym tak pięknie pachnie i czy mogłaby przywieźć flakonik przyjaciółkom i kolegom. W końcu w rozmowie z przyjaciółmi rzuciła, że jeśli znajdą lokal na Mokotowskiej. Światowo czyli, założy w nim całą perfumerię. I tak się stało. Dziś można tu kupić również „Sense Warsaw” – wyjątkowy pomysł na prezent dla bliskiej osoby, zwłaszcza takiej, której bliskie jest miasto.

Czym pachnie? Posłuchaj:

 

 

 

„Śledztwa kolekcjonera” – książka Wojciecha Przybyszewskiego

Instytut Polonika

I na koniec polecenie książkowe, bo przecież – jeśli choć trochę mnie znasz – wiesz, że bez niego u mnie pod choinką obejść się nie może.

 

 

Książka naczelnego „Spotkań z zabytkami” to zbiór artykułów, które wcześniej publikowane były na łamach tego magazynu. Nie powiem, żeby Warszawa była tu szczególnie bogato reprezentowana, ale jeśli temat potraktujemy szerzej, historie choćby pośrednio związane ze stolicą znajdziemy w opowieści o Fryderyku Chopinie czy Julianie Ursynie Niemcewiczu. Jeden rozdział poświęcony jest też w całości młodemu warszawskiemu dziennikarzowi Władysławowi Wieczorkowskiemu, zmarłemu w Syrakuzach na Sycylii.

To pozycja pięknie wydana i efektownie zaprojektowana, z tego powodu jej czytanie sprawi przyjemność również estetom. Mnie osobiście przeszkadza wybrana czcionka – owszem, taka jaka w wydawnictwach o Warszawie z początku XX wieku, rozumiem zamysł i. świadomą stylizację Natomiast nie jest to na pewno wybór praktyczny, bo jej czytanie jest dużo bardziej męczące niż innych dostępnych na rynku czcionek.

Pewnym utrudnieniem jest też fakt, że książka dostępna jest wyłącznie w siedzibie Instytutu Polonika na warszawskim Mokotowie (gdzie nie każdemu przecież po drodze) albo poprzez stronę www Instytutu.  Pozostaje mieć nadzieję, że publikacje tego ośrodka pojawią się też niebawem choćby w księgarni Domu Spotkań z Historią czy księgarniach muzealnych. Oczywiście pod warunkiem, że te ostatnie niedługo zostaną otwarte dla publiczności.