Krakowskie Przedmieście to część Traktu Królewskiego, którą najchętniej wybieramy na weekendowe przechadzki. Sprzyja temu również zamykanie go w sezonie wiosenno-letnim dla ruchu kołowego. Z myślą o takich nieśpiesznych spacerach z rodziną czy znajomymi przygotowałam dzisiejszy artykuł. Znajdziesz w nim ciekawostki, o których czasami nie miałeś pojęcia.

 

 

Dzisiaj zabieram Cię w dwa miejsca. Pierwsze mieści się między placem Zamkowym a ulicą Bednarską. Do lat sześćdziesiątych XIX wieku okolica prezentowała się zgoła inaczej. Miejscu dzisiejszego skweru ciasno wypełniały kamienice, tworząc na odcinku do pałacu Radziwiłłów tzw. wąskie Krakowskie Przedmieście. Sytuacja przestrzenna uległa zmianie, gdy podwórka domów i wąskie przesmyki między nimi zaczęły służyć tym, którzy podczas kolejnych demonstracji uciekali przed carską policją i wojskiem. Władze uznały, że otwarta przestrzeń będzie łatwiejsza do patrolowania i nakazały zburzenie stojących tu domów.

 

 

 

Zatańcz ze mną jeszcze raz

 

W eleganckim gmachu Domu Polonii w ostatnich tygodniach rozgościły się liczne restauracje. Przed jedną z nich od razu muszę Cię ostrzec. Na początku sezonu, w upalny dzień, na obiad z dwójką Amerykanek czekałam tam… godzinę i czterdzieści minut (już przy stoliku, nie mówię o kolejce po miejsce). Poprzedni właściciele muszą przewracać się w grobie.

Nic dziwnego: od lat 60. XIX wieku, kiedy wzniesiono eklektyczny gmach zaprojektowany przez Edwarda Cichockiego, miejsce to słynęło z wyśmienitych zabaw, koncertów czy obiadów. Było siedzibą Resursy Obywatelskiej, czyli klubu towarzyskiego skupiającego inteligencję, zamożne mieszczaństwo i część stołecznych kupców. W dzień spotykano się tu na czytaniu gazet i dyskusjach, wieczorem – na balach i przyjęciach.

A po sąsiedzku miejsce znalazło Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności. O jego siedzibie opowiem Ci przy innej okazji (bo jest fascynująca), na razie słowo o detalu.

 

 

 

Wpadniemy na jednego?

 

Kawałek dalej, na skwerze przy Karowej do wojny również stał zwarty blok kamienic. W jednej z nich w okresie międzywojennym znajdowała się słynna – i dostępna tylko dla osób z wielkim gestem lub portfelem – restauracja „Simon i Stecki”. O zasobności tutejszej piwniczki pełnej win krążyły po mieście legendy.

Dziś w tym miejscu – pomiędzy kościołem sióstr wizytek a hotelem Bristol jest skwer, na którym wprawne oko wypatrzy aż trzy pomniki. Nie przeszkadza to pomysłodawcom proponować tu kolejne monumenty, na razie – całe szczęście – nieskutecznie. O kilku obecnych w tej przestrzeni postaciach opowiadam w nagraniu.

 

 

Dowiesz się z niego też:

– który z literatów nie opuszał żadnego balu w Resursie

– jak czytać miasto, jeśli jesteśmy w nim po raz pierwszy

– na czyim pomniku (grającym!) przysiadła biedronka

– czego obawiał się autor popularnej powieści w odcinkach

– jak żony architektów wpływały na kształt stołecznych budowli

 

 

 

 

Spodobało Ci się filmowe odkrywanie Warszawy? Jeśli tak, więcej nagrań zobaczysz tutaj, a samodzielną trasę po Starym Mieście – tutaj.  A może uważasz, że warto pokazać miasto Twoim pracownikom, podczas integracyjnych spacerów? Zobacz, jakie firmy już się na to zdecydowały.

 

 

 

USAItaly