Fascynująca kilkugodzinna wyprawa w okolice Warszawy? Miejsc, które Cię zachwycą jest cała masa. Zapraszam na krótki przegląd kilku z nich.

 

 

Splendor na rubieżach

Jabłonna

 

Radziwiłłowie, Braniccy, Potoccy – do tych rodzin należało do wojny sporo pałaców położonych nie tylko w centrum, ale też na skraju Warszawy bądź w jej pobliżu. Wojna obeszła się z nimi różnie, np. Nieborów wyszedł z niej obronną ręką, a widoczny na zdjęciu pałac w Jabłonnie spłonął i szczęśliwie doczekał się odbudowy. ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀

 

dlugiweekend_jablonna (1)

⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
Gospodarzem miejsca, które dawniej związane było mocno z birbantem (i bohaterem w jednym, czemu nie) księciem Józefem Poniatowskim, jest od dekad Polska Akademia Nauk. Z zewnątrz kompleks wygląda na dość zapuszczony, wnętrza robią wrażenie. Najczęściej zapewne na gościach weselnych albo konferencyjnych – tego typu imprezy są tu na porządku dziennym Ale zwiedzanie indywidualne również jest możliwe, po bilety trzeba udać się do sąsiedniej oficyny, w której dziś jest urządzony hotel.⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀

dlugiweekend_jablonna (2)

 

Stan zachowania sąsiednich budynków jest, prawdę powiedziawszy, przygnębiający. Niektóre już przegrały walkę z czasem, inne: oranżeria, łuk triumfalny – jeszcze walczą, ale bez pomocy człowieka ich dni są policzone. Może nim przyjdzie długi weekend, nie padną;).

 

 

To o tyle niezrozumiałe, że wnętrza samego pałacu wyglądają bajkowo, a i filmowcy chętnie zostawiają tu zapewne niemałe pieniądze, by uczynić z nich plan zdjęciowy. Dowodem jest długa lista kręconych tu filmów i seriali, którymi skądinąd chwalą się administratorzy budynku.

Kręcono tu m.in. „Czas honoru”, „3️9 i pół”, „Belle Epoque” i „Czterdziestolatka”. ⠀⠀⠀

 

⠀⠀

Dojazd jest banalnie prosty: wsiadasz na rower i jedziesz prawym brzegiem Wisły. W długi weekend? Może niekoniecznie, bo będzie tłoczno, ale w dowolny inny dzień – jak najbardziej.  Ścieżka rowerowa (czasem elegancka, częściej – przez wertepy, ale nic strasznego, obiecuję: jechałam Veturilo) doprowadzi Cię aż pod tylną furtkę rezydencji. Przy okazji dowiesz się, że jesteś na szlaku Św. Jakuba (co dla mnie było sporym zaskoczeniem).

 

Po drodze zatrzymaj się:

  • Przy Centrum Edukacji Ekologicznej (chcąc nie chcąc osobliwy kształt pewnie przykuje Twoją uwagę). Trudno powiedzieć, czy akurat będzie otwarte, jeśli nie – możesz oddać się dywagacjom „dla kogo ten balkonik” albo… zapalić ognisko😉.

 

 

 

 

 

Aha, jadąc autem kieruj się na Legionowo, pałac będzie tuż za granicą miasta. Parking znajduje się naprzeciwko bramy.

 

Piękno przemysłu

Żyrardów

 

Jakie masz skojarzenia odnośnie lnu? Bury i szybko gniotący się? Choć przewiewny i bardzo przyjemny do noszenia latem? Wizyta w żyrardowskim Muzeum Lniarstwa pokaże Ci ten materiał z zupełnie innej perspektywy. Uważaj tylko, żeby nie dać się wciągnąć do wielkiego antykwariatu, który jest po drodze – jest tam tyle dobrości, że nie zdziwię się, jak właśnie tam skończysz odkrywanie Żyradowa😉. (Nie wiem, czy będzie działać w długi weekend, ale może to i lepiej).

 

 

A we wnętrzu Muzeum Lniarstwa aż roi się od malowniczych kadrów, wcale nie szaro-burych, zobacz:

 

dlugiweekend_zyrardow muzeum lnu

 

 

Możesz też przyjrzeć się, jak działały krosna i wielkie maszyny tkackie, szczegółowo poznać historię monsieur de Girarda i jego drogę nad Wisłę, poznać cały proces technologiczny i zdziwić się, jak wciągające może być to miejsce. Są tu tropy warszawskie  ale też perskie czy prowadzące do dalekich Indii.

 

Żeby zrobić sobie zdjęcie z panem Girardem, musisz udać się pod wystawny budynek resursy fabrycznej (klubu towarzyskiego). Koniecznie też przejdź obok ceglanych budynków fabryki (dziś Lofty Girarda) – są pięknie odnowione i kryją mnóstwo ciekawostek.

 

 

Z kolei żeby zorientować się, jak zorganizowane było miasto, warto wejść do Muzeum Mazowsza Zachodniego w pięknym pałacyku Dittricha. Już od progu dech zapiera wielki obraz pokazujący układ robotniczego kompleksu.

 

 

Więcej o właścicielu i jego związkach z Italią dowiesz się tutaj:

 

Kościół farny rozpoznasz bez trudu – przypomnij sobie tylko praską katedrę św. Michała i Św. Floriana – łączy je i forma, i architekt (Józef Pius Dziekoński). Zaskakujący budynek po drugiej stronie placu powstał ponad sto lat temu jako Dom Ludowy. Dziś jest tak Dom Kultury.

Mając auto, trasą S8 dotrzesz do Żyrardowa w niewiele ponad pół godziny, a jeśli zdecydujesz się na podróż pociągiem (podróż zajmie 40-50 minut ) miasto przywita Cię pięknie odrestaurowanym dworcem projektu warszawskiego architekta, Romualda Millera.

 

Po drodze: możesz wstąpić do malowniczego pałacu w Radziejowicach, o którym poczytasz tutaj.

 

 

Potęga fortyfikacji

Modlin

 

Do Modlina długo nie było mi po drodze. A dokładniej – często przejeżdżałam obok, jadąc np. nad morze, ale od twierdzy trzymałam się z daleka. Trzy lata temu popłynęłam na rejs: mieliśmy skończyć dzień wczesnym popołudniem, właśnie w Modlinie. Ale po drodze mieliśmy rozmaite perypetie i skończyło się na tym, że dotarliśmy, kiedy zapadał zmrok i o zwiedzaniu nie mogło być mowy.

Ale w końcu się udało, dwa lata temu, w zimny majówkowy weekend. Nie jestem specem od fortyfikacji i dlatego wzięłam się na sposób: odkryłam, że w Informacji Turystycznej (nieopodal kasyna oficerskiego) można dostać grę terenową. W sam raz dla mnie! Idziemy tropem… Baśki Murmańskiej. Ba, rzeczona Baśka ma po sąsiedzku swoją ulicę.

 

 

Dzięki zagadkom udało mi się poznać wcale niemało ciekawych faktów związanych z Modlinem: o obrońcy Twierdzy Modlin z września 1939 roku, generale Thommee (poczytasz o nim również tutaj ), o bramie księcia Józefa. Kolejne punkty wyznaczają figurki sympatycznej niedźwiedzicy – to właśnie Baśka, którą żołnierze zabrali do Modlina z Archangielska. Ba, defilowała na placu Saskim przed samym marszałkiem Piłsudskim, a mieszkała tu. W twierdzy, która szczyci się najdłuższym budynkiem w Europie. Są nim 2250-metrowe koszary, które mogły pomieścić, bagatela, 20 tysięcy żołnierzy!

 

 

Weź dobre buty, bo czeka Cię trochę chodzenia i to po różnym terenie, ale nie będziesz zawiedziony/a. Skoro potężna, rozłożysta twierdza spodobała się nawet mi, która stronię od takiej zabudowy, Tobie też przypadnie do gustu. Jeśli niestraszna Ci mała wspinaczka, gorąco polecam wizytę na wieży: kosztuje 5 zł a z górnego tarasu fantastycznie widać miejsce, w którym łączą się Narew i Wisła.

Na brzegu pomiędzy rzekami króluje zniszczony, masywny kompleks dawnych spichlerzy, który możesz kojarzyć z ekranizacji „Pana Tadeusza”, w której zagrał on zamek Horeszków!

 

 

Pod koniec masz do wyboru relaks na hamaku (na dziedzińcu twierdzy) albo coś słodkiego w pobliskiej cukierni.

Do Modlina w długi weekend możesz dojechać autem, kolejką albo… łódką. Kiedy jest ciepło, serdecznie polecam Ci tę ostatnią opcję.

 

I ostatnią dzisiejszą propozycją, jaką dla Ciebie mam, są:

 

Podwarszawskie Mazury

Jezioro Zegrzyńskie

Jeśli żeglujesz, pewnie byłeś tu nie raz. Właśnie do takiego sposobu spędzenia czasu tutaj gorąco Cię zachęcam. W okolicy jest wprawdzie co robić również na lądzie (są tu m.in. pozostałości Twierdzy Zegrze, ruiny dworku w Jadwisinie, pałac Krasińskich w Zegrzu, XVI-wieczny kościół w Serocku), ale to woda jest tu największym wabikiem.

 

 

Ostatnia zima pokazała, że sztuczny akwen, utworzony na przełomie lat 50. i 60. może być miejscem gorących emocji również w chłodnej porze roku: pływano tu nie tylko na bojerach, ale też uprawiano coś, co nazywa się snowkite (czyli deska z latawcem do ślizgania się na śniegu).

 

 

Tego nie próbowałam, ale jeśli szukasz odpoczynku na żaglach, emocji na windsurfingu albo motorówce, śmiało mogę Ci polecić tutejsze szkoły żeglarskie i wypożyczalnie jachtów. Aha, z jednym zastrzeżeniem: w wojskowym ośrodku w Zegrzu Południowym dawno dawno temu w długi weekend pożyczyliśmy Omegę, której ster – wiatr był tego dnia przeokropny – został mi w ręce. Niezależnie od moich umiejętności, taka sytuacja nie miała prawa się wydarzyć.

Aha, ponieważ atrakcje pod dachem póki co są raczej niepewne, Zegrze to akurat miejsce, gdzie możesz przyjechać śmiało również podczas lockdownu. Sport na świeżym powietrzu jest już dozwolony.

 

 

I na koniec: jeśli chcesz zobaczyć podwarszawski kościół, do którego trafiły elementy z soboru Św. Aleksandra Newskiego na placu Saskim, obejrzyj reportaż:

 

 

 

A więcej inspiracji majówkowych znajdziesz na tej podstronie, kliknij na zdjęcie i korzystaj: